O psie, który został pasterzem

Jest i jesień. Prawdziwie bura, mglista i zimna. Koty wracają do domy mokre i zziębnięte, a krajobrazy.. wyglądają jak ilustracje smutnych nowel z czasów zaborów.

jesienna Dąbrówka

W taki dzień wybrałam się na spacer do lasu uchwycić mgliste kadry i.. jak zwykle, plan szczęśliwie został wywrócony do góry nogami. Najpierw przez kota. A potem przez psiaki i krowy sąsiadów 🙂 Ledwo sto metrów odeszłam od domu kiedy usłyszałam kocie „mama! czekaj!”. Layla nasza, syberyjska kocica przyuważyła, że się oddalam i postanowiła dołączyć.. Miałcząc biegła do nogi i towarzyszyła do chwili, w której nie spłoszyły jej krowy sąsiadów. Prawdziwa wieś 🙂

Te, jak co rano spokojnie szły stadnie na pastwisko prowadzone przez dwoje ludzi i trzy wesołe sunie. Dwie w typie owczarków niemieckich i jednego kudłacza. Kudłacza nad kudłacze, właściwie. Nie pozwala sobie toto loków rozczesać a dobrzy opiekunowie podcinają co większe kołtunki tylko kiedy psina jest mniej uważna i „się uda”. Suczka jest znajdką, nie wiadomo czyja była i nie wiadomo po jakich przygodach. Ważne, że wywęszyła na swej drodze dobrego człowieka, pojawiła się i została. Pani domu szałwią wykurowała pozostałość po oczku, oswoiła ten brudny kłębek i przemieniła kopciuszka w prawdziwego psa pasterskiego!

Pies wyprowadza rankiem krowy na pastwisko, a wieczorem wraca po nie z opiekunami i owczarkowymi koleżankami. Za kotami nie rzuca się pędem a kiedy koleżanki się kłócą i przygryzają, szczeka na nie przyprowadzając je do porządku. Na własne oczy widziałam. Taki to strażnik, co i krów popilnuje i dziewczyny wystrofuje 🙂

Rozmawiałoby się z sąsiadami pewnie i z kolejną godzinę, ale krowy, luzem puszczone, zaczęły rozchodzić się po cudzych łąkach a i mój kot gdzieś się podział.

Prawda, że wspaniała historia? Nie ma to jak nieoczekiwana zmiana planów – z sesji leśnej zrobiła się pastwiskowa, ale za to z sercem 🙂 A kot mój okazało się nigdzie nie zginął, lecz czekał na mnie w bramie aż wrócę. Czasem mam wrażenie, że ja też mam psa w domu.. 😉

Z koleżanką

I tutaj jeszcze ujęcie na dumną sunię pasterską ze stadkiem krów w tle:

DSC_0221-1

Taka o, historia z sąsiedztwa. Nie wiem jak Wam, ale mi od razu zrobiło się cieplej 🙂

Continue Reading

Komplecik śnieżynek gotowy :)

Ktoś się jutro ucieszy 🙂 Pierwszy komplecik frywolitkowych śnieżynek na choinkę gotowy. Popołudniem wyniosłam je na dwór by przynajmniej fotograficzny ślad po nich mi został. Teraz (00:38 czasu środkowoeuropejskiego), nakrochmalone suszą się przyszpilone do zagłówka wersalki. Mam wielką nadzieję, że spodobają się osobie, która jutro je odpakuje z szarego papieru pakowego!

Sobie również muszę takie zrobić.. nie może być tak, że szewc bez butów chodzi.

Ihor2

 

Ihor1

 

I ostatnie ujęcie – z porostami 🙂

Ihor3

 

Continue Reading