Pienińska kolczuga

Cóż to był za projekt!! 4 dni po upleceniu pierwszych oczek zapadła decyzja o przeprowadzce i dziś, cały projekt, spinający dwa duże wydarzenia, czyli przenosiny i Wielkanoc, został ukończony, zmierzony i uwieczniony na zdjęciach.

Tytułowa kolczuga to podkoszulek wykonany z najbardziej gryzącej wełny jaką posiadam. Zadanie jakie ma spełniać jest dwojakie – ma grzać jak na prawdziwą żywą wełnę przystało i jednocześnie „charakterem” swoim poprawiać ukrwienie. Łączy zatem to co pożyteczne z leczniczym.

Continue Reading

Kolczuga dla Inkasenta – start

Nowy miesiąc i nowy projekt 🙂 I to taki, który sam mi zapukał do drzwi i wprawił w niemałe zaskoczenie.

Zaczęło się wszystko 2 miesiące temu, parę dni po Wigilii:
Dzwonek do drzwi, zerknięcie przez okno i panika! Zerwałam się z łóżka (kolęda o 10 rano?!), nasunęłam spódnicę rzuconą wczoraj na podłogę przy łóżku, miotając się ogarnęłam resztę, ugładziłam włosy i otworzyłam te drzwi. Gadu, gadu .. „czy przyjmnie Pani kolędę?”. Machnęłam ręką zapraszająco i stęknęłam „Pewnie”.

Stół w końcu mam, 109 gramów świeżo uprzędzionej wełny, która wisiała nad wanną też „Mokra jeszcze! Ksiądz spojrzy, przędłam do 4 rano!”. Proboszcz (gorze!) mnie za opętańca chyba nie wziął, bo zaproponował nawet bym zaprezentowała w kolegiacie to czym się zajmuję. Choć wodą święconą już nie pokropił 😛

I tę historię opowiedziałam panu Inkasentowi, którzy zjawił się chwilę później dokonać odczytu z wodomierza.

Reszta to już przypadki czasu teraźniejszego. Pan Inkasent, uzbrojony w całą opowieść jaką go wtedy w emocjach obarczyłam zapytał, czy „żywą wełnę” też mam? Żywą.. Od razu wyjaśniam: żywa wełna to wełna, która gryzie 🙂 Pan zapytał czy nie udziergam mu podkoszulka w kratkę, takiego jakiego ostatni egzemplarz właśnie nosi i nie ma kto mu zrobić następnego. Wyciągnęłam najcięższe wełniane działa i pokazałam mu ręcznie przędzioną wełnę z polskiej owcy górskiej z naszych Pienin i.. okazało się, że dokładnie o to chodzi!

I to jest właśnie to co robię 😀 Kolczugę z żywej wełny, która zgodnie z życzeniem strukturą ma przypominać siatkę by działała jak podkoszulek a nie sweterek. Dopasowałam przygrube druty, by wyszło zgodnie z życzeniem i dziergam 🙂

kolcza_siatka
Żeby oddać jak twarda jest to wełna, pokażę nitkę, którą jeszcze na początku roku potroiłam na kołowrotku (splot navajo). W środkowej części zdjęcia widać jaka jest sznurkowata i jak włókna potrafią „trzymać się same w powietrzu”:

navajo

Wełna taka mimo swoich wad ma wspaniałe zalety: drapiąc poprawia ukrwienie i coś czego nie trzeba przedstawiać – wspaniałe właściwości termiczne i oddychające. A co najlepsze – w końcu mam świetną wymówkę, by wrzucić na druty naszą polską wełnę. Cieszę się tym bardziej, że w tym roku z inicjatywy Karoliny Łomnickiej (link to bloga o tu) obchodzimy Rok Polskiej Wełny :):
ROK POLSKIEJ WEŁNY_2

Teraz trzeba jakoś pogodzić przygotowania wielkanocne z „pleceniem kolczugi” i wymyślić zastosowanie dla pozostałej wełny z polskiej łowiecki górskiej, w której chyba trochę utonęłam.. Świetnie, że pogoda sprzyja, w słońcu prace zawsze idą raźniej 🙂

Continue Reading

Zimowa czapka dla prawdziwego Wikinga

Witajcie w Nowym Roku 2016! Oby wszystkim wiodło się w nim lepiej niż w poprzednim! Na dobrą wróżbę przyjmijmy to jak rok 2016 poprawił po zmęczonym 2015 zimę. Jest zimno? Jest. Jest śnieg? Jest. Jest wyściełany kartonowy  domek dla bezdomnego kotka i karmnik dla ptaków? A jakże! Zima jaką ma być taka i jest 🙂 A z jej nadejściem wystosowałam do mężczyzny mojego, dodam że Wikinga, propozycję udziergania mu prawdziwej wełnianej czapki.

I wtedy właśnie pojawiły się przeszkody wszelkiej maści: niech będzie długa, taka sama jaką mam teraz, najlepiej to weź ją na wzór i skopiuj (no tak.. mężczyźni i ich przywiązanie do jednego modelu). Na dodatek ma wyglądać męsko, być czarna i najlepiej by pasowała do wszystkiego 😉 Zmierzyłam zatem obwód jego głowy, wykonałam próbkę by przeliczyć oczka i uzbrojona w druty skarpetkowe zmierzyłam się z wyzwaniem. Właściwie to wyzwaniami w ilości 3: sama czapka, najmniejszy kot – zawsze obecny gdy plączą się nitki i niteczki i przyszły użytkownik, który nie rozumiał zupełnie „po co ma mierzyć tę czapkę po raz piąty skoro za każdym razem i tak pasuje”! Kto dziergał coś dla mężczyzny, ten zrozumie 😉

W miedzyczasie projekt przeszedł zupełną metamorfozę – z długiej czapki zrobiła się krótka (jakże on w takiej korzystnie wygląda!), ale myślę, że wyszła twarzowa.

Efekt na szczęście go zadowolił (jak widać) 🙂 :

I jeszcze ujęcie, na którym widać pełniej jak wygląda:

Tym sposobem wyszła chyba najprostsza czapka świata. Wzór zamieszczam poniżej, a tymczasem wełna:

Użyłam islandzkiej wełny Alafosslopi w ilości 105 g (jeden motek i symboliczna ilość z kolejnego). Wybór nie był przypadkowy – owce islandzkie od około X wieku nie były mieszane z innymi rasami, a ich wełna jest kapsułą czasu z czasów wikińskich najazdów 🙂 Taki materiał zadowoli każdego mężczyznę 😛

Druty: tu sprawa jest indywidualna, do włóczki zalecane są druty o średnicy 5,5 – 6,5 mm, ja użyłam 4,5 by uzyskać ciaśniejszy splot.

Przygotowanie: wykonałam próbkę by naocznie sprawdzić ileż oczek robię na jednostkę długości. Przemnożyłam ilość oczek jaka wychodziła mi na 1 cm przez obwód głowy mojego mężczyzny. Wyszły mi aż 92 oczka, ale to sprawa naprawdę indywidualna. Ważne jest, by liczba oczek była podzielna przez 4.

Schemat:
rząd 0:              narzuć na druty skarpetkowe (bądź z żyłką, jeśli używasz techniki magic-loop) wyliczoną przez siebie ilość oczek – użyj elastycznego sposobu (u mnie: sposób staronorweski)
rzędy 1 – 44: ściągacz, czyli 2 p, 2 l
rząd 45:           2 p, 2 lewe przer. razem
rząd 46:           1p, (1 p + 1 l) przerobione razem
w tym miejscu pamiętaj by przed przerobieniem prawe oczko „odkręcić”
rząd 47:           1 p, 2 p przer. razem (pamiętaj odkręcić te oczka przez przerobieniem)
rząd 48:           2 p przer razem (odkręcaj oczka)
rząd 49:           1 p, 2 p przer. razem (odkręcaj oczka)
rząd 50:           2 p przer. razem (odkręcaj oczka)
przerabiaj ostatni rząd do momentu, w którym zostaniesz z 4 oczkami, przez które przeciągnij nitkę i schowaj ją w robótce.

Pamiętaj, że ilość rzędów „ściągaczowych” jest również dopasowana do wielkości głowy, zebranie dokładnego wywiadu w zakresie rozmiaru głowy bądź przymiarki w trakcie dziergania wysoce wskazane! 🙂 Dobrze również chować nitki idąc po „południku” czapki, czyli w kierunku najmniejszej rozciągliwości materiału.

I tak oto zaczął się u nas Nowy Rok. Ciepło i wełniście 🙂

Wpis nie byłby jednak kompletny gdyby nie pojawił się jakiś szkodnik.. Gdzie indziej to są zwykle myszy, względnie jakieś robaki.. A my mamy… KOTY!! 😀

 

Continue Reading