Drzewko Matki Boskiej i fermentacja

Dla wiedźm przeglądających tego bloga przedstawię dziś zaklęcie zamykające lato w wełnie. Wszystko czego będzie potrzeba to wolne popołudnie, koszyk na kwiaty, przędza, ałun, woda, ogień i czas. I radość zaklinania 😉

n6

Esencją mikstury będzie powszechna i piękna nawłoć kanadyjska (solidago canadensis), rosnąca zazwyczaj tam gdzie nie rozłożylibyśmy kocyka – przy rowach, drogach, czy na starych zarośniętych parkingach.

Różne porady i przepisy dotyczące barwienia nawłocią znalazłam w internecie i gdy później przeanalizowałam drogę jaką sama przebyłam okazało się, że błędów w sztuce popełniłam tyle, że przepis ten chyba mogę nazwać autorskim. Ale działa mimo to 😉

Od początku zaczynając: kwiaty zbierałam 22 sierpnia gdy były już w pełnym rozkwicie. Łodygi ułamywałam na długość ok 30 cm więc w garze znalazły się kwiaty, łodygi i trochę liści.

Całość przed zalaniem wodą mocno wytrząsnęłam z przypadkowych robaków i pszczół, które chciałam oszczędzić i pocięłam na mniejsze części sekatorem. Ta czynność nie miała na celu niczego innego jak sprawniejszego upakowania całości w garnku. Następnie zagotowałam deszczówkę, zalałam całość, przykryłam pokrywką i odstawiłam na „wtedy kiedy przyjdzie pora”. Codziennie zaglądałam do gara i mieszałam całość. Po takim zamieszaniu widać było jak pięknie całość „pracuje”. Już drugiego dnia na powierzchni utworzyła się piękna piana i mnogość pęcherzyków.

n7
dzień zero
n1
2 dni później

Tak nastawiona mikstura czekała na swój czas do 30 sierpnia, czyli dokładnie 8 dni. Po tym czasie z gara unosił się mocny zapach fermentowanego kwiecia, stąd dobrze ten gar trzymać na dworze 🙂

n8
osiem dni później

Parę dni przed barwieniem przygotowałam również przędzę w którą zaklinać będę kolor. Przewinęłam ją w trzy 50 gramowe motki i zaprawiłam gotując godzinę w mieszaninie wody i ałunu w ilości 15% wagi wełny. Po wystygnięciu mokre motki zawinęłam w lniane ściereczki i odstawiłam do fermentowni na 3 dni.

n5
zestaw ałunowego fermentownika

Po tym czasie przyszedł czas na finał. I łamania reguł ciąg dalszy 🙂 Na żadnym etapie barwienia ani razu nie gotowałam samej rośliny jak wiele osób zaleca. Zamiast tego, pierwszą rzeczą jaką zrobiłam po zdjęciu pokrywki było.. usunięcie roślin i wyrzucenie na kompostownik 🙂

n9
nawłoć po wyjęciu z garnka
n10
esencja słońca 🙂

Do zimnej esencji włożyłam moje przędze, łącznie 150 gramów i żywym ogniem go paliłam.

n12

Całość gotowałam godzinę i zostawiłam w miksturze na noc. To co z niej wyjęłam nazajutrz przyprawiło mnie o jęk zachwytu. Cóż to za wspaniała roślina, która tak chętnie i pięknie oddaje swą barwę!

n14

Tak kolor prezentuje się w warunkach domowych:

n3

Aż żałuję teraz że tylko 150 gramów wtedy zabarwiłam. Proces jest zdecydowanie wart powtórzenia!

You may also like:

8 komentarzy

  1. Przepiekny kolor! Dzięki za opisanie całego procesu. Co prawda nie mam na powtórzenie go warunków, ale warto wiedzieć co do czego 🙂

  2. Kolejny wpis który się super czyta, masz taki fajny styl no i te zdjęcia. A kolor przepiękny szafranowy. Pozdrawiam.

  3. Przepiękny kolor, jak nie noszę żółci, tak taką nosiłabym chętnie 🙂
    W ogóle całkiem niedawno znalazłam Twojego bloga i baaardzo mi się podoba.
    pozdrawiam

    1. dziękuję za miłe słowa 🙂 Mam nadzieję, że coś z tego co tu się znajduje okaże się przydatne 🙂

  4. Cześć!
    Piękny kolor! Skąd pomysł na fermentację?
    Czy w przypadku wygotowania świeże/suszonej rośliny tak po prostu, w wodzie z ałunem, nie uzyskamy podobnego wyniku?
    Jestem bardzo ciekawa!

    1. To fuzja tego co znalazłam w książce Tuszyńskiej (wzmiankowała o fermentowaniu wełny z ałunem) i na blogu farbiarskim gdzie fermentowany był sam wywar nawłociowy. Z tego połączenia powstało właśnie to, co tutaj jest 🙂
      Nie próbowałam jeszcze barwić nawłocią na zasadzie „wrzucę wszystko do gara” więc nie wiem jakby mi wyszło.. ale jeśli pogooglujesz na pewno znajdziesz nawłociowe (nie fermentowane) osiągnięcia innych osób. Trudno o porównanie, bo dobrze by było, gdyby 2 metody były przeprowadzone „tą samą ręką”, ale jakaś próba porównawcza może z tego wyjść 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *