Dziady 2016

Jest już 00:46. Zimna noc z 31 października na 1 listopada świadkiem jest powrotu na ziemię dusz tych co odeszli i dziś, zmarznięci i głodni błąkają się szukając drogi do swych dawnych domów.

Starym słowiańskim zwyczajem jest duchów tych nie bać się, lecz  pomóc im do swych domów trafić aby mogli tę noc spędzić ze swoimi rodzinami. Jako że trudno dziś ognie palić przy drodze, wzięliśmy z moim narzeczonym stary lampion i świece i razem przeszliśmy drogę, która prowadzi do wsi od strony pól. Co rusz w gęstwinach po obu stronach polnej drogi słychać było szelesty i chrzęsty. Duchy? Przodki szukający swoich starych domów? Kto wie, na pewno parę z tych dźwięków należało do czarnej istoty, która wdzięcznym miałkiem przeszyła ciemność i zaczęła ocierać się o nasze nogawki 🙂

dziady_2016

Zanim chrześcijaństwo pojawiło się na naszych ziemiach, o zmarłych właśnie w ten sposób się troszczono. Nocą tą rodziny spotykały się bądź na grobach zmarłych, bądź w swoich domach i ucztowano wespół z przodkami. Jadło przy tym upuszczając po stole bądź na podłogę by każdy, żywy i umarły mógł się posilić. A niechby łyżka upadła na podłogę, podnosząc ją z ziemi należało na jej miejscu położyć kawałek chleba gdyż tej nocy łyżka nie upadała na podłogę sama, lecz trącona była przez gościa z zaświatów.

%d0%b4%d0%b5%d0%b4%d1%8b

Wielką uwagę przykuwano też do tego by przypadkiem żadnemu Duchowi krzywdy nie uczynić. Nie wolno było wylewać wody przez okno by żadnej przypadkiem nie oblać ani nie palono w piecu, gdyż niektóre z nich przez komin mogły chcieć do domostwa się dostać. Prządki i tkaczki również musiały odstawić swoją pracę na późniejszy czas – przy przędzeniu Dusza jakowaś mogłaby w nić się zaplątać i utknąć w tym świecie póki się nie oswobodzi. Podobnie przy tkaniu, gdzie uwięziona mogłaby zostać pomiędzy tkanymi nićmi. Szczęśliwie udało mi się do Dziadów wyrobić z przędzeniem konopii, więc gdy nadeszły, motek mój radośnie się suszył po gotowaniu.

Zastanawiam się właśnie czy przechadzając się tą ścieżką między polami jakaś dusza nie uśmiechnęła się do nas, czy nie ogrzała się w cieple świeczek i nie pognała dalej, do swojego domu. A może też któraś posiliła się ciepłym mlekiem i posiedziała przy świecach, które zostawiłam na noc na progu?

Nie są to szykowności ani luksusy jakich zaznawały one za czasów pogańskich, ale myślę, że zimną nocą listopadową ciepłe mleko smakować musi jak ambrozja! Do zobaczenia nocni goście na kolejnych Dziadach! Do 2 maja!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *