Jak uprząść różę

Magii w moim warsztacie ciąg dalszy.. Nęcona przez wspaniale brzmiącą nazwę „włókno różane” nie mogłam oprzeć się pokusie i zdecydowałam, że ono absolutnie musi pojawić się w moim domu.

Zaczynając jednak od początku – czym właściwie jest to poetycko brzmiące włókno różane?
Odpowiedź brzmi: niczym innym jak włóknem celulozowym otrzymywanym z prawdziwych łodyg różanych 🙂 Nic ponad to i aż to! W tym momencie do włóczek, które miałam przyjemność stworzyć dołączyła prawdziwa kwintesencja elegancji.

rose_2 rose_1

Przyjaźń z jaśnie Panią Różą do łatwych jednak nie należy – pojedyncze włókna są dość krótkie, około 9 centymetrowe, bardzo śliskie i nierozciągliwe. Przy moim sposobie przędzenia, w którym kontroluję skręt przepuszczony przez palce bardzo szybko przekonałam się o tym, że chwila nieuwagi skutkuje przerwami na odkręcanie pasemka i próbami zachowania spokoju 🙂 Nogi również musiały dostosować się do tempa preferowanego przez Panią Różę i zwolnić. Zdecydowanie kontrolę nad wszystkim posiadała Ona.

Za pokorę odwdzięczyła się jednak z nawiązką – przędza olśniewa perłowym blaskiem i miękkością. Porównując ją do jedwabiu morwowego, połysk jest jedynie symbolicznie mniejszy i o nieco cieplejszej barwie. Nitka jaką można z niej uformować jest również bardzo cienka i niespotykanie wytrzymała. Moteczek, który uprzędłam waży zaledwie 25 gramów ale jej długość to aż 200 metrów. Próbując znaleźć zastosowanie godne tej Pani Róży, przed oczami stają mi czasy Monarchii Austro – Węgierskiej i eleganccy panowie podający damom chusteczkę wykończoną różaną koronką by ta otarła łzę 😉 Piękno i elegancja..

You may also like:

3 komentarze

  1. nie nie 😀 Można dostać czasem w sklepach już przygotowaną różaną czesankę. Z takich eksperymentów „od ziarenka” mam tylko len, który się właśnie rosi na podwórku i niebieski ogródek barwierski

    1. dziękuję! Mam nadzieję, że na dniach pojawi się kolejny różany wpis, po pierwszych trudnościach polubiłam się z Panią Różą i dziś zmierzenie się z nią nie przyprawia mnie o już chęć bicia przed nią pokłonów i składania jej ofiar 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *