Kolorowa lama

Kusiło mnie, by napisać „Lamia” (imię mojej szylkretowej koteczki) 🙂

Nieśmiało ugotowałam sobie w garnku połowę swoich zasobów wełny z lamy, czyli około 50 gramów. Strach trochę zdjął mnie przed zaryzykowaniem całej partii jaką mam. Włókno należy do tych luksusowych i w luksusowej cenie, stąd wiadomo.. 🙂 Na szczęście za ceną idą wrażenia sensoryczne – czesanka poddana została procesowi usuwania grubszych włosów, zatem to co trafiło w moje dłonie jest jak puch! Czesanka jest bardziej niż miękka w dotyku (20 mikrometrów!), z delikatnym połyskiem i lekko śliska. Bałam się utracić te właściwości podczas barwienia, które zawsze lekko wełnę podfilcowuje. Na próżno na szczęście 😀

Przędło się bardzo przyjemnie. Cieszę się ogromnie, że pozostało mi jeszcze 50 gramów, mój kołowrotek z chęcią zje jeszcze troszkę tego cuda.

lama_cala

lama_zoom

Wełenka po uprzędzeniu jest miękka i nie wiem czy to tylko moje odczucie, ale wydaje mi się, że uprząd z lamy w dotyku jest jakby chłodniejszy od tych z wełny owczej. Delikatność nad delikatnościami.

Z czesanki wyszły mi dokładnie 52 g i 116 m, czyli 2,23 m w jednym gramie.

You may also like:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *