Nieco odważniej – włóczki singlowe

Jeśli chodzi o moje dotychczasowe preferencje nitkowe, były one jasno sklarowane – dwoiłam i troiłam swoje nitki na potęgę z myślą o przeznaczeniu skarpetkowo – szalikowo – czapkowym. Tym samym dokumentnie wyparłam ze swojego warsztatu włóczki singlowe. Oświecenie przyszło kiedy w moje ręce dostała się czesanka z owcy rasy Wensleydale, czyli morze połyskliwych fal. Z kolorów podstawowych umieszałam sobie pomarańcz i zieleń (a przynajmniej myślałam, że tak się stało) i ubarwiłam sobie tę wełenkę. Na zdjęciach widać, że kolory nie wymieszały się idealnie, ale tylko dodało jej to urody.

wens2wens1
W przędzeniu wełna ta była zupełnie niepodobna do wszystkiego co dotąd miałam w rękach. Włosie jest ogromnie długie  i tak mocne, że nie ma obaw o to, że pojedyncza nitka może się rozejść bądź pęknąć. Po paru uprzędzionych -metrach pewna byłam, że tej nitki nie ma potrzeby dwoić nitki albo troić. Długość włókien waha się między 18 a aż 30 centymetrami, a grubość między 36 a 45 mikronami. Wełna jest naturalnie połyskliwa, zwłaszcza w świetle słonecznym, ale niestety będzie drapać. Na zdjęciach prezentuję moje 102 gramy, w których zmieściło się 337 metrów.

wens3 wens5 wens4









 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Niby gryząca ta wełna, ale wrażenia z przędzenia są niesamowite. Zamówiłam sobie trzykrotnie więcej tej czesanki niż miałam i dla samej uciechy jeszcze do niej wrócę. Marzą mi się odcienie niebieskiego i srebrzystości. Zobaczymy 🙂

Po wensowym debiucie przeszperałam swoje wełniane zapasy i wyciągnęłam coś zupełnie innego – po gryzaczu zajęłam się mięciusim merynoskiem o włosiu cienkim na 21 mikrometrów. Sama słodycz.

mer1

Potrzebowałam radosnych kolorów, stąd dominujący słoneczny żółty. Dorumieniłam go pomarańczem, który wyszedł czerwieńszy aniżeli miał i przełamałam domieszką granatu. Ten z kolei w połączeniu z wszechobecną żółcia dostosował się nastrojem do reszty i nabrał zielonkawego nasycenia. mieszanina ta przypomina mi kwiaty kosaśców i także nazwałam niteczkę, która z tego wyszła.

DSC_0378-63 DSC_0375-62 DSC_0367-61

W 101 gramach wyszło 515 m, dodatkowo parokrotnie podczas przewijania na motowidło zmierzyłam parametr „wpi”, który wyniósł 29.
WPI to z języka angielskiego „wraps per inch”, czyli ilość nawinięć na jeden cal. Nawijać można wokół czegokolwiek – kawałka drewienka, miarki. Jest to świetna metoda oddania faktycznej grubości nici i wstępnego dopasowania rozmiaru drutów.

Kolejną porcję już ubarwił mi mój narzeczony. Oddaję mu w tym momencie co cesarskie i muszę przyznać, że bardzo mi się podoba co mu wyszło 🙂

bfl1

bfl2

Włóczka jest uprzędziona z wełny owcy rasy Blue Faced Leicester.
Dane motka:
– 100 g
– 444 m
– wpi = 26
– 24 – 28 mic

Przyznam, że po tym co słyszałam od innych prządek na temat przędzenia Blue Face’a spodziewałam się dosłownie fajerwerków. A tu nie dość, że w czesance było dużo krócizn, które w farbowaniu zbiły mi się w kulki (ręcznie je wyciągałam) to jeszcze włos nie był ultra długi. Samej wełnie trzeba jedna przyznać, że jest bardzo miękka. Mnie nie podgryza, ale ciekawa jestem jak będzie z jej charakterkiem w jakiejś chuście.

 

 

 

 

Na sam koniec zostawiłam najbardziej mięciusiego singla ukręconego w moim minimaratonie. Przepyszny i mięciutki Falklandzik!

falk

Właściwości motka:
– 100g
– 648 m
– wpi = 31
– 20,7 mic

Falkland ów jest mieszanką wełen z owiec hodowanych na Falklandach, głównie merynosów. W dotyku jest miękki, nie gryzie i zdecydowanie zostanie ze mną na dłużej. Osobiście dość lubię delikatne podgryzanie wełny, ale chyba każdy od czasu do czasu chciałby otulić się czymś miękkim 🙂 Dodatkową zaletą tej wełny jest to, że bardzo wygodnie się ją przędzie. Bez niespodzianek, wyzwań, po prostu relaksacyjnie 🙂

Podsumowując mój singlowy minimaraton – uważam go ze pełen sukces. Tak jak kiedyś od singli stroniłam, tak teraz je kocham. Wprost nie mogę się doczekać kiedy wyrobię się z aktualnymi projektami i będę mogła spokojnie je wrzucić na druty – chyba że wcześniej spodobają się one komuś innemu. A póki co wracam za swoje kółko, ponieważ teraz dzieją się u mnie wełenki z owieczek ras prymitywnych 🙂 Nie ma lenienia się! 😀

You may also like:

2 komentarze

  1. A nie masz tej włóczki singlowej przekręconej? Bo głównie po to sie dubluje nić, by nie była przekręcona i dzianina była prosta. Do tkania jak najbardziej może być pojedyncza nić. Ta żółta cudna, szczególnie w dzisiejszy mroźny poranek 🙂

    1. pewnie znajdą się takie fragmenty 🙂 Zależało mi, żeby te single się nie rozeszły podczas pracy z nimi, ale myślę, że nie jest źle. Cieszę się, że się kolory podobają, niezbyt często bawię się farbkami w coś energetyczniejszego 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *