Opposing ply – przeciwstawnie skrętna włóczka

Jakiś czas temu w grupie prządkowej miała miejsce nieduża wymiana poglądów – tłumaczyć branżowe zwroty anglojęzyczne czy nie? Sama przyznaję, że wygodniej jest używać zwrotów anglojęzycznych – sporo informacji na temat przędzenia dostępnych jest właśnie w tym języku, łatwiej jest szukać wiedzy.. problem jednak widzę w tym, że takie przenikanie zwrotów anglojęzycznych do naszego języka następuje praktycznie we wszystkich znanych mi branżach i o ile skala tego zjawiska w samym przędzalniczym słownictwie może być nieduża, o tyle przemnożona przez ilość nisz, właściwie – „bocznych furtek” już jest niemiła. Kiedyś budowano polskie słowa.. dlaczegóż to mielibyśmy przestać? 🙂 Tym sposobem pozwolę sobie tutaj nazywać włóczkę typu „opposing ply” włóczką przeciwstawnie skrętną. I o tym wpis! Dzięki radom dziewczyn z Klubu Prządki poczyniłam swoją pierwszą włóczkę tego typu, przeznaczoną na skarpetki.

O strukturze:
Włóczkę złożyłam z trzech pojedynczych włókien uprzędzionych w przeciwstawnych sobie kierunkach – dwie w kierunku S i ostatnią w kierunku Z. Na końcu zaś wszystkie trzy włókna połączyłam razem przędąc w kierunku „odstającym”, czyli w moim przypadku Z. W ten sposób w procesie łączenia dwie S-ki rozprężają się, a Z-ka nabiera dodatkowego skrętu opinając mocniej wszystkie włókna. Taka włóczka charakteryzuje się tym czego w skarpetkach potrzeba – większą wytrzymałością.
Można użyć również sekwencji ZZS, wtedy łączymy wszystkie włókna w kierunku S. Dla ułatwienia:
oposing ply

Efektem jest włóczka o „zaburzonej” strukturze, nie tak gładka jak uprząd z włókien o zgodnych kierunkach skrętu. Włókno ściskające sprawia też, że wygląda ona na bardziej puchatą. Jestem ogromnie ciekawa jak będzie wyglądać gdy wrzucę ją na druty!

struktura

shetland opposing ply

Specjalnie dla fanów wiedźmina (jakim i ja jestem), wełnę przedstawiam obok liścia jaskółczego ziela, które cudownie gęsto rośnie pod kuźnią ! Na dowód – charakterystyczny żółto pomarańczowy sok mleczny 🙂

jaskolcze ziele

Przyznam, że jestem bardziej niż zadowolona z tego eksperymentu. Włóczka już ma swoje przeznaczenie i będą to skarpetki wg wzoru z książki, która właśnie przybywa do mnie pocztą zza oceanu.

A samo runo? Nieoczekiwanie odmienne od tego co do tej pory miałam w rękach. Po owcy szetlandzkiej spodziewałam się „charakteru” właściwego klimacie w jakim żyje a tu okazało się, że nie dość, że runo było miękkie to jeszcze śliskie tak bardzo, że łatwo wyciągały mi się podczas przędzenia nitki zbyt cienkie. Włosie dosłownie wyślizgiwało mi się z nieuprzędzionej jeszcze części. Ciekawe doświadczenie. Posiadam w domu jeszcze jedną partię wełny tej rasy ale już w odcieniu naturalnym. Czuję że powinnam sprawdzić czy poślizg ten jest cechą powtarzalną zanim otwarcie powiem, że to nie anomalia.

Z cech włóczki:

  • mały motek: 70 g, 81 metrów, co daje 1,16m w jednym gramie,
  • duży motek: 107 g, 139 metrów, czyli 1,30 m w jednym gramie

Teraz pozostaje mi uprząść coś w pasującym kolorze i gramaturze i stworzyć prawdziwie ręcznie robione skarpetki! 🙂

You may also like:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *