Retrospekcja z Bożonarodzeniowej Owieczki

Co to była za edycja! Zastanawiałam się co tu wymyślić, aby zawartość była godna tematu. Tak jak zakładałam na początku w skład Owieczki za każdym razem ma wchodzić włókno roślinne, niespotykane, owieczkowe (za każdym razem inne) i coś od nas, czyli pracę kogoś z naszego Klubu Prządki. A przy tym miało być bożonarodzeniowo. Czytaj – kolorowo, błyszcząco, choinkowo i śnieżnie. Czy tak było? Aż kusi mnie by odpowiedzieć z toruńska – no jo! (taka moja dedykacja dla osób z kujawsko – pomorskiego).

Dokonajmy zatem retrospekcji z ostatniej edycji Owieczki:

ŚNIEG

Spód Pudełka wyścielony był puchową bawełnianą otulinką. To właśnie bawełenka (miałyśmy jej 100 gramów) spełniła się w roli przedstawicielki włókien roślinnych. Wybór nie był przypadkowy. Mam wrażenie, że jest ona zupełnie niepopularna w naszym polskim światku prządkowym. Rozumiem, że włókna są króciutkie i może to nieco zniechęcać, niemniej każda szanująca się prządka powinna od czasu do czasu zaznać novum.

 

 

 

Drugą odsłoną zimowego puchu była przemięciusia mieszanka wełny z blue faced leicester-a z seacel’em (100g), czyli włóknem celulozowym z napylonymi sproszkowanymi wodorostami. Wyczytałam ongiś, że są to brunatnice wydobywane z oceanu u północno – zachodnich wybrzeży Islandii. Jeśli tak jest, mieszanka ta dostaje ode mnie cztery  mocne plusy:

  • za Islandię
  • za miękkość
  • za połysk uprzędzionej nitki
  • za to jak nitka „leje się” przez palce.

Wodorost stanowi tu biżuterię. Dociąża i rozbłyszcza uprzęd

WEŁNA OWCZA – GOTLAND

Kolejną rasą owcy, którą poznajemy był Gotland. Owieczka o bałtyckim pochodzeniu dająca piękne runo o stalowoszarym połysku. Należy ona do grupy ras północnoeuropejskich krótkoogoniastych. Jej przodkowie zbliżeni są genotypowo do pierwszych owiec jakie przybyły do Europy z ludźmi w okresie neolitu i tę starożytność czuć w jej wełnie. Włókna są dość grube (30 – 34 mikrony) i mocno śliskie. Jest to najbardziej „śliska” wełna spośród wełen owczych jaką znam. Gotland obecny był w tej edycji aż w dwóch osłonach – dorosłej, w postaci czesanki (na foteczce „tytułowej”) i jagnięcej, czyli pod postacią pięknych loczków.

CHOINKA

Za choinkę odpowiadała farbiarka z naszego Klubu Prządki, czyli Magdalena Kuczyńska. Kto spoglądał na jej farbowanki ukradkiem (tak jak ja) miał w końcu szansę uprząść czesankę, która wyszła spod jej rąk. Kolory, utrzymane w kolorze turkusu, zieleni i starego złota przypominają oszronione niebieskawe igły jałowca.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

SWIATEŁKOTKI – MIGOTKI

Dopełnieniem klimatów pólnocno – śnieżno – choinkowych były migotliwe pasma jedwabiu morwowego w kolorach złota i rubinu (60g). Wybrałam dwa naprawdę pyszne kolory. Tak pyszne, że aż boję się je uprząść samodzielnie. Do dziś jednak w głowie plącze mi się myśl o połączeniu złotego jedwabiu z gotlandzkimi lokami.. Jeśliby skręcić z loków dość cienką (jak na loki) nić i zdwoić ją z mocno worsted’ową nicią jedwabną loczki powinny podczas dwojenia rozkręcić się nieco i ukazać się w pełnej krasie. Nitka jedwabna natomiast trzymałaby ten artystyczny nieład w ryzach i pobłyskiwała na złoto. Marzu, marzu..

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tak właśnie wyglądało nasze ostatnie niespodziankowe pudełko. Był śnieg, choinka, złote i rubinowe jedwabie i gotlandzkie owieczki nawykłe do zimnego północnego klimatu. Na zakończenie przedstawiam w co zamieniła się farbowanka Magdy i garść jagnięcych loków:

Wpierw rozdzieliłam czesankę na dwie części. Z pierwszej ukręciłam singla o mocnym skręcie, a drugą rozszarpałam w palcach by przemieszać kolory i zorganizować sobie więcej przejść tonalnych. Następnie kręcąc w przeciwną stronę niż poprzednio otuliłam mojego singla otulinką z mocno rozluźnionych choinkowych chmurek i gotlandzkich loczków. W ten sposób powstała nitka, która wygląda na singla, lecz strukturalnie jest to całkiem nieźle zbalansowany dubel. I na dodatek ileż przyjemności jest w takim fristajlowym przędzeniu to świat mały. Osobiście uwielbiam kiedy nadchodzi „pudełkowy czas”. Odkładam na bok poczciwe cienkie nitki które przędę na krajki i nadchodzi czas koloru. Pełen detoks 😉

You may also like:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *