Wcale pluszowe zajączki

Słowo na dziś – szenila.

Tak jak tkaninę z okrywą puchową nazywamy pluszem, tak nitkę otoczoną innym włóknem nadającą puszystość nazywamy włóczką szenilową. Taką właśnie włóczką jest himalaya dolphin baby – w moim przypadku kupiony z ciekawości i następnie rzucony w pudło z solennym postanowieniem „zużycia tego na coś, na 100%!”. Kolejna część historii ma miejsce dziś, czyli pół roku później 🙂

Włóczka wykonana jest z poliestru (wiwat dzisiejsze zdobycze technologiczne!), ale niech to nie przemawia na jej niekorzyść.

Zacznę od jej niezaprzeczalnych zalet:
– niespotykana miękkość,
– dziecięca pastelowa gama kolorów,
– w zupełności wystarczająca odporność na zerwanie,
– grubość 🙂 Użyłam szydełka 4,5 mm.

Wady:
Wszystkie są pochodną struktury włóczki, którą stanowią 4 bardzo cienkie nitki w puchowej otulinie. Sprawia ona, że:
– podczas szydełkowania oczka zlewają się ze sobą, co może nastręczyć problemu osobom początkującym,
– należy uważać przy zszywaniu elementów, gdyż nitka „męczy się” i po n-tym przeciągnięciu jej przez ciasne oczka potrafi zgubić fragmenty puchu (dokładnie w miejscu, w którym szarpnie się nitkę szydełkiem lub igłą). Zszywanie z uczuciem wskazane 🙂
– kiedy już dojdzie do sytuacji, w której trzeba pruć, również należy robić to ostrożnie,
– przyszywając do robótki tkaninę należy co rusz sprawdzać czy łapie się igłą rdzeń włóczki. Samo uchwycenie „pluszu” igłą nic nam nie da rzecz jasna.

Włóczka wymaga zatem nieco większej uwagi, ale odwdzięcza się bardzo ładnymi przytulasińskimi maskotkami dla dzieci. Tak wygląda efekt mojego koleżankowania się z dolphinem:
DSC_0007-6

Te króliczki mają już swoich opiekunów. Właściwiej – moich bezwzględnych maskotkowych testerów 😉

A poniżej znajduje się coś, co trafia każdą dziewiarkę kiedy ta trafi na miłą włóczkę:

paleta dolphina

Tadaam! Do pudeł z wełną dołaczyło pudło z włóknem sztucznym.. ekhem.. zdobyczą cywilizacyjną 🙂 Taka czarna owca w stadzie 🙂

Continue Reading