Zimowa impresja art-yarnowa

Miałam niedawno ogromną przyjemność zamówić sobie czesanki marzeń. Dosłownie. Po okresie zachłannego testowania czystych wełenek różnych gatunków owiec (był kiedyś pomysł by taki cykl napisać.. może warto go zreaktywować?), przyszedł moment, w którym zapragnęłam dodatkowych radości a i bardziej ufam już we własne siły i wiem, że wyższe fale już nie zaleją mojej głowy!

Pośród wełenek, których zapragnęłam podotykać i zamienić w nitkę znalazła się ta oto boska mieszanka wełny z merynosów w 3 kolorach – białym, niebieskim i kruczym oraz.. lnu. U dołu warkocza widać jak pięknie, roślinnie odznacza się on na tle gładkiej wełny.

Continue Reading

Nieco odważniej – włóczki singlowe

Jeśli chodzi o moje dotychczasowe preferencje nitkowe, były one jasno sklarowane – dwoiłam i troiłam swoje nitki na potęgę z myślą o przeznaczeniu skarpetkowo – szalikowo – czapkowym. Tym samym dokumentnie wyparłam ze swojego warsztatu włóczki singlowe. Oświecenie przyszło kiedy w moje ręce dostała się czesanka z owcy rasy Wensleydale, czyli morze połyskliwych fal. Z kolorów podstawowych umieszałam sobie pomarańcz i zieleń (a przynajmniej myślałam, że tak się stało) i ubarwiłam sobie tę wełenkę. Na zdjęciach widać, że kolory nie wymieszały się idealnie, ale tylko dodało jej to urody.

Continue Reading