Powrót prządki

Jestem! W końcu wróciłam i wypada pozbierać to, co przez ostatnie miesiące leżało odłogiem, ale wpierw słowo wyjaśnienia, gdyż tegoroczny sezon letnio – jesienny utknęłam tam gdzie Europa wita się z Azją, znosząc upały, kurz, błoto, jeszcze raz upały i turecką muzykę zgodnie puszczaną przez wszystkie stacje radiowe od rana do nocy.

Continue Reading

Coś się kończy, coś się zaczyna, czyli ogródek barwierski po zimie

Rozpieściła nas zima tego roku. Najpierw ciepła była tak, że pomylić ją można było z wczesną jesienią. Z nadejściem Jule, gdy Ziemia odchyliła się od Słońca tak, że ciepło nie mogło już się uchować, spadły śniegi które szczelnie otuliły roślinność. Tak przygotowany świat i mój ogród barwierski teraz odwdzięczają się za szczęśliwie ułożoną zimę. Prawdą jest, że pożegnałam się z roślinami w naszym klimacie jednorocznymi, ale nie utraciłam za to ani jednej z roślin, z którymi mam związane plany na nadchodzący sezon, a tak się nie zdarza co roku. Coś odeszło, ale coś też zostało i da początek nowym, większym uprawom. 

Continue Reading