Zimowe babolki i zapowiedź czegoś nowego

Czas zmian wyjątkowo zaczyna się u mnie w grudniu 😉 Udało się przeprowadzić do nowego domu i przedsięwziąć pewien plan na Nowy Rok, póki co jeszcze nieśmiało majaczący w tle, ale baaardzo interesujący 🙂 Jego powodzenie już teraz wpisuję sobie na listę postanowień noworocznych!

A zimę w nowym domu przywitałam tak:

Pan Szyszkeł

Pierwszy był Pan Szyszkeł, jeden z zimowych babolków projektu Lydii Tresselt (brzmi jak imię czarodziejki ze świata Wiedźmina). Ochoczo się za niego zabrałam i.. utknęłam na łuskach szyszki. Kto by pomyślał, że ich jest aż tyle i że moje małe metalowe szydełko na wczoraj potrzebuje tuningu inaczej stracę władzę w opuszkach palców! Dopiero po otuleniu go grubą warstwą taśmy izolacyjnej i przeobrażeniu kocich ruchów szydełkowych pan Szyszkeł został w końcu ubrany 🙂 I tak właśnie prezentował się w popołudniowym świetle. Na sztucznym śniegu.. taki rok mamy, że październik był biały a grudzień zielony 😛

Drugi w kolejce był Bałwaneł, czyli pan „Dzień dobry” – od kapelusza, który potrafi zdjąć witając się 🙂

I Jelonek!

DSC_0136-9

Po skończeniu, o 3 w nocy majstrowałam przy tłach i aparacie by jakimś cudem uchwycić kolory w sztucznym świetle i zachować zdjęcia po moich dzieciątkach – już rankiem babolki miały udać się do nowej opiekunki. Jak zwykle w chwilach wymagających ode mnie wzmożonej uwagi towarzyszył mi Perun – kocur o wdzięku Baldura i podstępności Lokiego. Efekt? Po ustawieniu aparatu i aranżacji pierwsze zdjęcie wyglądało jak wielka czarna rozmazana plama (długi czas naświetlania) zasłaniająca WSZYSTKO. „Peruuun!”. Potem nastąpiła zwyczajowa wymiana zdań między mną a kocurem, czyli coś w stylu „Czy szanowny Pan Kot zechce skorzystać ze stu pozostałych miejscówek do leżenia w domu i pozwoli mi dokończyć sesję zdjęciową” „NIE”.

Niech mu zatem będzie. Perun i jego parcie na fejm:

DSC_0116-2

Gdzieś w okolicach 4 nad ranem całe szydełkowe towarzystwo zapakowałam w szary papier, przewiązałam wstążką jutową i.. aż zamknęłam oczy nie chcąc patrzeć i zanegować to co właśnie zobaczyłam i usłyszałam. W rulon całego pozostałego zapasu szarego papieru wczołgała się mała Lamia, a wielka 8 kilogramowa syberyjska Layla zawzięcie na nią od góry polowała! Wdech i wydech. I tak mi się ten papier znudził 😛

Paczuszka gotowa!

Oby zimowe babolki przyniosły nowej opiekunce same radości! 😀

 

PS. Podczas sesji i pakowania nie ucierpiało żadne zwierze. Wszystkim kotom się upiekło 😉

Continue Reading